piątek, 18 grudnia 2009

Tadziu - Portret Twardziela

Twardzielom dobrze robi ostre światło. Ostre cienie też im dobrze robią. Twardziel lubi patrzeć na aparat z góry - wydaje mu się, że jest twardszy wtedy. No i twardziele lubią dym, dużo dymu. I to wcale nie takiego sztucznego z maszyny, tylko tego bardzo niezdrowego, wprost z mocnej fajki. Ubrany na czarno twardziel w czarnym i zadymionym pokoju czuje się jak ryba w wodzie, choć jest o wiele bardziej szorstki.

Jedną z wielu zalet Tadzia - Twardziela jest to, że jest. Podczas sesji nie pozuje (w końcu nie jest modelką). Stoi raczej na podobieństwo twardego kamienia w miejscu gdzie go ustawisz. To bardzo wygodne, bo można ustawić aparat na statywie i obsługiwać go z pilota z drugiego pokoju, a kadr się nie zmieni nawet o cal.

W tak wygodnej sytuacji można pobawić się światłami.

Głównym źródłem światła na tym zdjęciu jest lampa oprawiona w odbłyśnik, rzucająca ostre światło skierowane na modela z tyłu z prawej strony. Łatwo to zauważyć, w końcu model ma przepalony cały bok. W wielu przypadkach takie prześwietlenie będzie uważane za błąd. W tym jednak wypadku chciałem żeby tak było. Chciałem, by efekt był bardzo dramatyczny i zupełnie nieidealny.
Ostre światło, które wyraźnie odcina Tadzia od czarnego tła, jest również światłem oświetlającym twarz postaci. W tym wypadku użyłem lustra. Jak wiadomo, odbicie w lustrze jest prawie idealnie bezpośrednie i prawie wcale rozproszone. Dzięki czemu można zachować większość właściwości światła źródłowego. Skoro, więc lampa błyskowa dała nam ostre i kierunkowe światło, to odbite będzie takie samo. Dodatkowymi zaletami jest to, że można je skierować tam gdzie jest potrzebne i 'uciąć' gdzie go nie trzeba. Potrzebne było od zacienionej części twarzy, więc tam je skierowałem. Żadne lustro natomiast nie jest nieskończone. Moje też nie było. Zatem w miejscu gdzie kończy się lustro, kończy się również odbicie światła. Można w ten sposób precyzyjnie oświetlić modelowi pół twarzy. Albo pół modela. Jedno i drugie zrobiłem w tym przypadku. Otrzymane w ten sposób ostre i 'pocięte' światło dodaje dramatyzmu i wygląda trochę filmowo.
W celu rozbicia okrutnie głębokich cieni i zmniejszenia kontrastu ustawiłem drugą lampę praktycznie na wprost modela. Jej światło rozproszyłem parasolką. Dzięki temu jest ono praktycznie niewykrywalne, a jednak spełnia swoją funkcję.

Ustawienie świateł całkiem dobrze się spisało i uzyskałem ciekawy stylizowany portret twardziela. Nie sądzę jednak żeby ten typ oświetlenia sprawdził się podczas fotografowania delikatnej blondynki. Choć kto wie? Może warto spróbować.