Fotografia Łukasza Cyrusa

niedziela, 28 marca 2010

Pati Glamour

Jednego dnia umówiliśmy się z modelką Patrycją i wizażystką Anką na urodową sesję portretową. W założeniu mieliśmy żeby było ładnie, ciasno w kadrze i trochę plastikowo.

Jak z pewnością każdy amator fotografii, ciągle czytam jakieś książki i artykuły z branży w poszukiwaniu nowinek i informacji.
Aktualnie na moim czytelniczym topie znajduje się Joe McNally i wszyscy jego naśladowcy.
W jednej ze swoich książek McNally pisze: "w klasycznym portrecie urodowym oświetlaj nad i pod". Obiecywał również, że jeśli zrobię to dobrze, to fotografowane panie będą kochały mnie na zabój.
Jak mógłbym nie sprawdzić??

Całkiem bliziutko, centralnie nad twarzą Patrycji wisi softboks 60x60, a na jej kolanach leży drugi mniejszy (ten zrób-to-sam z pudełka po butach) i świeci trochę słabiej od górnego.
McNally mówi, że softboksy powinny przypominać otwartą muszlę a w jej środku ma się zmieścić modelka. Ty, ze swoim aparatem, musisz się zadowolić tą bardziej zagraconą stroną ustawienia.

sobota, 27 marca 2010

Mati

Portret Mateusza Widucha przed pierwszą wyprawą motocyklową do Azji. fot. Łukasz Cyrus, Ruda Śląska
Mateusz zanim wyruszył na Krańce Świata
Asysytent ma ciężko. Musi nosić i przestawiać, siedzieć i udawać. Tutaj, podczas prób światła, Mati robi za Marylin Monroe. Starał się chłopak jak mógł, a mimo to ciągle nie przypominał oryginału. Dopiero tydzień później zauważyliśmy, że Marylin nie nosiła brody.

Zdjęcie z prób do sesji z Anką.

Pozdro Mati!

środa, 24 marca 2010

Czysta Forma - Adam




















Miałem dużo szczęścia.

Jako wspinacz bywam na ściankach wspinaczkowych. Jako trener fitnessu, Adam bywa w klubach sportowych. Czasem ścianki wspinaczkowe i przybytki fitnessu spotykają się pod jednym dachem. Podobnie jak ich użytkownicy. Czasem szczęście dopisuje. I całe szczęście, bo znaleźć modela do męskiego aktu nie jest łatwo.

Przy okazji fotografowania rzeźb, postanowiliśmy z Adam trzasnąć parę zdjęć, które śmiało nazwałbym Czystą Formą. Męską, rzecz jasna.

Wszystkie zdjęcia zamieszczone w tym poście zostały wykonane w jednej serii i z jednym ustawieniem świateł. Przy czym nie wszystkie światła zawsze były w użyciu. Bez najmniejszych problemów sami stwierdzicie, które akurat odpalały.
Na podłodze, nie dalej jak pół metra przed Adamem, położyłem softboks 60x60 i skierowałem go w górę. Na godzinie 10:00 i 14:00, na wysokości Adamowej klaty ustawiłem dwie nieoprawione lampy, które skierowałem prosto w modela.
Zwróć uwagę jak zmienia się charakter zdjęcia w zależności od użytego światła.
Jednocześnie post ten pokazuje, jak wiele możliwości daje obróbka graficzna.
Wszystkie zamieszczone zdjęcia zostały naświetlone przy tych samych parametrach ekspozycji, a zmieniała się ilość świateł i sposób obróbki.

Jak widać amator fotografii musi uczyć się wielu różnych rzeczy. Instrukcji aparatu, obsługi komputera, wspinaczki, czasem makijażu, stylizacji, wizażu, technik komunikacji interpersonalnej, prowadzenia bloga, rozkładu autobusów i wielu, wielu innych spraw. Przez to wszystko strasznie mało czasu zostaje na fotografię.

poniedziałek, 22 marca 2010

Dawid

Kreatywna fotografia aktu. Dawid i Goliat. fot. Łukasz Cyrus, Ruda Śląska
Dawid

Dawid i Goliat


Drugie zdjęcie z sobotniej sesji. Tym razem Adam w roli Dawida rzucającego kamieniem w Goliata.

Wcześniej Adam wcielił się w rolę Umierającego Gala - zobacz zdjęcie.

Światło.

Oczywiście dwie lampy. Światło główne - lampa przez białą blendę o średnicy 1m, nad głową Adama, na prawo od aparatu.

Kontra - nieoprawiona lampa na godzinie 10:30 względem modela. Nie wycelowałem lampy w Adama, ale odwróciłem ją lekko w lewo, żeby tylko niewielka część światła prześliznęła się po boku modela, a większość fotonów poleciała gdzieś poza kadr.

Ładnie, ale po co?
Otóż dzięki temu lampa była ustawiona tyłem do tła, przez co go nie zaświetlała. W dużym studiu nie byłoby potrzeby stosowania takich sztuczek, ale w małym możesz nie mieć miejsca na ustawienie ekranów odcinających światło padające na tło.
Druga przyczyna jest również bardzo przyziemna. Otóż lampa, którą wykorzystałem jako kontrę, nie posiada regulacji mocy błysku. To najtańsza lampa 75Ws, która zawsze wali pełnym błyskiem. No to niech sobie wali, ale nie w mojego modela!

Jedno ustawianie i dwie pieczenie na jednym błysku. Hm, chyba coś pokręciłem.

niedziela, 21 marca 2010

Adam powraca - Umierający Gal

Fotografia aktu artystycznego zainspirowana rzeźbą pt. "Umierający Gal". fot. Łukasz Cyrus, Ruda Śląska
Umierający gal

Umierający gal

Jeśli masz chęć zająć się fotografią aktu, w której tematem głównym ma być forma ciała, masz zasadniczo dwie możliwości - eksperymentować i poszukiwać pozycji, które pokażesz na zdjęciach, albo skorzystać z doświadczeń pokoleń poprzednich.

Eksperymenty i kreatywność są ekstra, ale ryzyko niepowodzenia jest duże. Satysfakcja jest też ogromna, gdy w końcu znajdziesz tę pozycję idealną. Problem w tym, że jeśli faktycznie jest idealna, to jest tylko kwestią czasu nim odkryjesz , że fakt ten zauważył już ktoś inny jakieś, powiedzmy 1000 lat temu.
Świat nie zaczął się wczoraj. Ku zdziwieniu niektórych oznajmiam, że istniał nawet przed Twoimi narodzinami.
Z drugiej strony czy wzorowanie się na innych nie jest zwykłym małpowaniem? Pewnie jest jeśli ograniczysz się tylko do kopiowania. Jeśli natomiast próbujesz pokazać stary temat w nowy, swój własny sposób, pewnie się czegoś nowego nauczysz. W tym raczej nie ma nic złego.

Tę kolorową fotografię wykonałem wzorując się na antycznej rzeźbie zatytułowanej "Umierający Gal".

Mój model - Adam został nasmarowany oliwką i obsypany mąką. Chciałem w ten sposób nawiązać do kamiennej rzeźby.

Światło bardzo proste - jedna lampa + srebrna parasolka wysoko po lewej stronie. Myślę, że temat sam w sobie jest wystarczająco atrakcyjny i nie potrzebuje świateł na bajer. Dwie blendy opanowały cienie. Duża, biała po prawej tuż poza kadrem. Mniejsza, srebrna pod stolikiem.

czwartek, 18 marca 2010

Marilyn Monroe - Anka

Portret dziewcznyny stylizowany na stare zdjęcie Marylin Monroe. fot. Łukasz Cyrus, Ruda Śląska
Pin-up girl
Czasem warto się zainspirować. I absolutnie nie chodzi o to, żeby ordynarnie sklonować czyjeś zdjęcie i opowiadać na wiosce, że to Twoje własne.

Mówią, że wszystkie wpływy mają swoje wpływy. Coś w tym jest i z tego powodu nie nic złego w korzystaniu z doświadczeń innych.

Jeśli zatem zobaczysz zdjęcie, które Cię urzeknie, nie wahaj się spróbować zrobić czegoś podobnego. Spróbuj dokładnie przeanalizować wszystkie składniki oryginału i śmiało przejdź do czynu. Wiele się dzięki temu nauczysz.

Tylko nie opowiadaj, że sam to wymyśliłeś!

Nie da się ukryć, że w tym przypadku inspiracją były świetne portrety cudownej Marilyn.
Charakteryzacja, stylizacja, makijaż, światło, kadr i obróbka graficzna. Wszystko to musisz mieć na uwadze gdy robisz zdjęcia. Zwłaszcza te urodowe. Czasem coś może Ci umknąć. Gdy ćwiczysz wzorując się na zdjęciach wielkich fotografików, łatwo zauważysz jeśli coś przeoczyłeś.

Do powstania tych dwu portretów solidnie musiały przyłożyć się aż cztery osoby.
Modelka Anka w domu trenowała pozycje wzorując się na oryginałach.
Wizażystka Bogna zajęła się make-upem i fryzurą.
Ciekawy świata i gotowy sprostać każdemu wyzwaniu Mateusz cierpliwie asystował przy próbach świateł. W efekcie on sam również otrzymał zestaw portretów stylizowanych. Czy się ucieszył wolałem nie pytać.
Ja zadbałem o światła, blendy i obróbkę graficzną.

Światła wystarczyły dwa. Główne przez dużą parasolkę na 3/4 po prawej od aparatu. Kontrowe na włosy przez softboks też na 3/4 z tyłu, po lewej.
Dorzuciłem jeszcze dwie blendy dla zmniejszenia kontrastów. Duża, biała - 2x1m bliziutko Anki, po lewej - rozbija cienie na prawym policzku. Mniejsza 1m średnicy, srebrna na ziemi, przy samych stopach - rozbija cienie pod oczami, nosem, szyją i dodaje ten sexi błysk na ustach.
Portret dziewcznyny stylizowany na stare zdjęcie Marylin Monroe. fot. Łukasz Cyrus, Ruda Śląska
Dziewczyna z kalendarza

niedziela, 14 marca 2010

Kura Domowa - Gospodyni

Fotografia kreacyjna pt: "Kura Domowa: Gospodyni". Portret urody. Fot. Łukasz Cyrus, Ruda Śląska
Homemaker

Housewives - Homemaker

Duuużo roboty. Ale fajnej roboty.

Są zdjęcia, do których należy się przygotować, i to dobrze przygotować.

Kiedy przychodzą te chwile gdy olśni Cię jakiś pomysł i zupełnie bezpodstawnie zaczynasz podejrzewać, że jesteś geniuszem warto wziąć ołówek i wszystko co Ci się uroiło zapisać na ścianie, albo suficie - kartki się gubią, komputery psują, ściany mniej. Następnie trzeba spokojnie czekać, może Ci minie. Jeśli jednak nie mija, nie ma wyjścia. Trzeba wziąć się do roboty, bo niektóre pomysły są na prawdę natrętne.

Teraz przychodzi czas na zastanowienie się nad tym jak nasz pomysł można najlepiej pokazać. Na co zwrócić uwagę, a co przykryć miłosiernym cieniem. Co dodać, co ująć. Więcej tego, mniej tamtego. I tak w nieskończoność.

Analiza możliwości wykonawczych jest często najsmutniejszym etapem. Zderzenie z rzeczywistością trochę przypomina czołowe spotkanie z pociągiem towarowym.
Jakoś tak to bywa, że wszystkie fajne pomysły, które chodzą mi po głowie wymagają przynajmniej hangaru lotniczego i wszystkich świateł z lokalnego klubu piłki nożnej. A moje studio przypomina rozmiarem większą konserwę.

I tu w zasadzie zaczyna się przygoda.
W jednej książce przeczytałem "przeciwności przemień w swoich sprzymierzeńców" - uzyskasz efekty, których nie zobaczysz u tych, którzy nie borykają się z Twoimi trudnościami. Pewne rozwiązania będą wymuszone warunkami, będą kompromisami. Pewnie od razu nie dorównasz swoim mistrzom, ale zrobisz kolejny kolejny kroczek w dobrym kierunku, wypracujesz swój niepowtarzalny styl i wiele się nauczysz.

Ania, którą widzisz na zdjęciu, jest wysoką dziewczyną. Wysoką dziewczyną w szpilkach do tego. Studio jest niskie i wąskie. Scenariusz jak z koszmaru. Trzy godziny latałem z lampami, blendami, parasolkami i statywami nim wszystko się udało tak upakować, żeby zmieścić na zdjęciu Anię. Bez niej chyba byłoby mniej ciekawie.

Plan jest oświetlony aż pięcioma lampami. Wszystkie na wyciągnięcie ręki Ani.

Dwa halogeny budowlane widać na zdjęciu. Pamiętaj, że ich moc jest niezmienna - po 500W każdy, ale możesz je dowolnie rozjaśniać i ściemniać czasem naświetlania. Dłużej naświetlasz, więcej światła z halogenów na zdjęciu. Krócej to mniej. Proste. Co ważniejsze, nie wpłynie to na światło lamp błyskowych.

Trzy lampy błyskowe. Softboks 60x60 na ziemi, skierowany ku górze. Świeci na nogi, brzuch i rozbija cienie na twarzy. Widzisz?
Od góry ekran rozpraszający o średnicy 1m zawieszony 5cm pod sufitem na elastycznych linkach do mocowania bagażu. Żarówka przez ekran. Studio jest tak niskie, że nie było mowy o softboksie czy parasolce w tym miejscu. Z tej samej przyczyny ekran znajdował się zaledwie 20cm od głowy Ani, co dość wydatnie przepalało czoło i włosy. Dwie kartki papieru do drukarki precyzyjnie umieszczone na ekranie skutecznie odfiltrowały nadmiar światła.
Chciałem jeszcze światło kontrowe, żeby odseparować Anię od ciemnego tła i wiesz co? nie zmieścił się żaden softboks. Wziąłem zatem długie i wąskie pudełko po kozakach żony i zrobiłem z niego chudy softboks, w którym żarówka jest zamocowana od dołu, a nie z tyłu. Być może pudełko po butach obklejone taśmą izolacyjną nie wygląda na szczyt lansu, ale hej, światło jest tylko światłem i nie sądzę, żeby robiło mu różnicę przez co przechodzi.

Wszystko to przygotowałem dzień wcześniej. Prawdopodobnie gdybym zaczął się bawić pudełkiem bo butach w obecności modelki byłaby to nasza ostatnia sesja. Miej to na uwadze.