poniedziałek, 6 czerwca 2011

Patka


Uczynnych słów kilka dla zapalonych fotoamatorów.

Po mojej lewej ustawiłem DUŻĄ blendę, w którą wypaliłem z dwu automatycznych flashy Minolty i Sony. Światło przechodząc przez materiał rozproszyło się znacznie i sowicie zalało Patkę miękkością.

Wspomniane flashe wyzwoliłem błyskiem lampy wbudowanej, której stosunek mocy do lamp zewnętrznych wynosi 1:3. Stąd też pochodzi wypełnienie cieni i błysk w oku modelki.

Za patką, po prawej znajdowała się lampa biurkowa, która dodała delikatnego rimlighta z prawej.

Całość odbyła się w trybie półautomatycznym, w trybie A. Lampy chodziły w pełnym automacie. To była najbardziej leniwa sesja w historii fotografii amatorskiej. Całe szczęście, że nie jestem zawodowcem. Wtedy wszyscy oczekiwaliby, że będę pracował wyłącznie w trybie M ;).