niedziela, 18 listopada 2012

Profil fotografa

... który fotografem zwanym być nie lubi.
Profil fotografa - Piotr Skuczeń
Wielbiciel fotografii

Piotr Skuczeń, rocznik '80.

W chłodne niedzielne przedpołudnie wybraliśmy się na szybką kawę, a potem drugą, do szybkoobsługowej restauracji mocno sieciowej na niezobowiązujące nikogo do niczego foto-pogaduchy.

Piotrek - dumny tata, człowiek niesłychanie ciepły, pogodny i otwarty, lubi pogadać i kawę z mlekiem też lubi.

Podobnie jak fotografię, którą uprawia od lat kilku. Uprawia z zapałem. Z zapałem wielkim nawet. Uprawia cyfrowo, analogowo, modnie i modowo, portretowo i nieśmiało krajobrazowo.

Przede wszystkim jednak skromnie.

Znaleźć jego zdjęcia w sieci to wyczyn niemały, zatem na małym wyświetlaczu sprytnego telefonu oglądamy niekończące się strumienie zdjęć.

Mówi, że nie lubi być nazywany fotografem. "Fotograf" to coś przecież znaczy. Zobowiązuje nawet, a on, po prostu robi portrety. Lubi fotografować ludzi. Krajobrazy chciałby, ale się wstydzi, bo bardzo nieśmiały jest.

Efekty jego pracy znamy wszyscy - to jego zdjęcia widzieliśmy w całym kraju na billboardach kampanii fundacji "Warto być za".

Niektórzy, pewnie trafili na inne zdjęcia w katalogach reklamowych.
On zaś sam o sobie mówi, że nie ma syndromu autoreklamy.

Rozmowa zaczyna kierować się na inspiracje. Pojawia się w tym kontekście ruch strobistyczny z Joe Mcnallym i Davidem Hobbym na czele. W kategorii "portret" wygrywają jednak Jan Scholz i Marcin Matyja. Jeśli zaś mówić o fotografii ulicznej, to tylko z Mattem Stuartem.

Piotr jednak skromnie i stanowczo upiera się, by swą średnioformatową Mamiyą fotografować ludzi.

Zapraszam na bloga - OsMaxownia.